|
Jest późny wieczór, właściwie już noc, godzina 22,30. Jestem właśnie w Krzydlinie Małej u misjonarzy Klaretynów na zorganizowanych przez nich „Dniach skupienia i modlitwy”. Cały dzień uczestniczyłem w spotkaniach i modlitwach, ale nie mogłem się skupić i zebrać myśli. Teraz też czuję się jakoś nieswojo i niepewnie, czegoś mi brakuje. Niby jestem wśród wielu sympatycznych i bliskich mi ludzi, ale czuję jakąś tęsknotę za jeszcze większym wsparciem tego co robię. Usta wymawiają szeptem słowa modlitwy, a mimo to myśl ucieka gdzieś daleko. I nagle moja komórka wyrywa mnie z mojego odrętwiałego stanu ducha. Jest SMS od mojej córki Agnieszki! Czytam szybko w przypływie wielkiego wzruszenia:
- Dobranoc Tato! Myślałam o Tobie. Kocham Cię! Pamiętaj, jest w życiu czas na śmiech i łzy, na narodziny i śmierć, na przebaczenie i modlitwę, na walkę z samym sobą, upadek i powstanie. Teraz jest Twój czas! Realizuj swoje marzenia, patrz i doceniaj to czego wcześniej nie widziałeś i ciesz się życiem – chwilą, która jeśli jest piękna niech trwa na wieki! Agnieszka.
Kończę czytać i nagle czuję w sercu wielką odmianę, wdzięczność do Boga za to, że wysłuchał mojej modlitwy, że skłonił Ją do napisania tych kilku cudownych zdań. Teraz wiem, że nawet będąc daleko od moich najbliższych mam Ich wielkie wsparcie w tym co robię, że nie jestem samotny. Teraz wiem, że mogę spokojnie zasnąć i że jutro, w skupieniu i z radością w sercu, znowu podziękuję Bogu za to co się stało.
Zbyszek M.
|